Szawrot Design to pracownia projektowania wnętrz, specjalizująca się w przestrzeniach o wyrazistej architekturze i historii — od zabytkowych domów, międzywojennych kamienic i willi po wnętrza modernistyczne drugiej połowy XX wieku.
Punktem wyjścia są istniejące proporcje, światło, materiały i detal. Projekt nie przesłania architektury, lecz wydobywać jej charakter i odpowiadać na współczesne potrzeby.
Łączymy szacunek dla tradycyjnych materiałów i technik rzemieślniczych z rozwiązaniami wynikającymi z funkcji i charakteru miejsca. Zakres każdej współpracy ustalamy indywidualnie, po zapoznaniu się z obiektem i planowanymi pracami.
ESEJE
O historii wnętrz, rzemiośle, przedmiotach i kulturze mieszkania.
Co kryje się w brzuchu barokowego anioła? Kuty pręt, gips, tłuczona cegła — czasem nawet gałązka z nieobraną korą. To, co dziś łatwo wrzucić do szerokiego worka „sztukaterii”, przez stulecia powstawało z bardzo różnych materiałów i według różnych technik. Samo słowo „stiuk” także nie oznaczało zawsze tego samego. Renesansowi artyści szukali receptury starożytnych, późniejsi mistrzowie zmieniali ją zależnie od miejsca, przeznaczenia i własnego warsztatu. To opowieść nie tylko o materiale, lecz także o rękach, które go formowały: wędrownych, pracujących zespołowo i bardzo często bezimiennych.
Jeszcze niedawno skuwaliśmy lastryko. Dziś zamawiamy terrazzo. Pięć stuleci, kilka nazw i jedna zasada: okruch, spoiwo, szlif. Od weneckich pałaców przez friulskie wsie i amerykańskie drapacze chmur po polskie klatki schodowe.
Najdroższe meble XVIII wieku nie powstały w Paryżu ani Londynie, lecz nad Renem, w warsztacie surowej wspólnoty religijnej, która miała zbytek za grzech. Historia Roentgenów to opowieść o ukrytych mechanizmach — w meblach i w ludziach.
Przez wieki patrzenie w lustro przypominało patrzenie w kałużę. Wenecjanie to zmienili — a ich sekret stał się jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Europy, wartą tyle, że za jej zdradę groziła śmierć. Historia weneckiego lustra to opowieść o szpiegostwie, zdradzie i luksusie, która kończy się w najsłynniejszej sali Wersalu.
Nie udawali arystokracji — dorównywali jej sztuką i erudycją. Oto historia rodziny, która nie odziedziczyła rodowodu, więc zbudowała go sobie z arcydzieł dawnych dworów.